GwiazdyMaryla Rodowicz dostaje głodową emeryturę. “ZUS wypłaca mi cienkie pieniądze”

Maryla Rodowicz dostaje głodową emeryturę. “ZUS wypłaca mi cienkie pieniądze”

Maryla Rodowicz i jej emerytura – a właściwie jej wysokość – od kilku lat są tematem ognistych debat. Temat wrócił zwłaszcza w dobie planów wprowadzenia tzw. opłaty reprograficznej, która rzekomo miałaby wspierać artystów w “dorabianiu się” wyższych świadczeń.

Pani Maryli co prawda wdrożenie rzeczonej inicjatywy już by nie uratowało. Pojawiają się jednak inne pomysły wsparcia dla “weteranów” polskiej sceny artystycznej. Gdyby jednak ZUS miał bezpośrednio dopłacać do świadczenia “za zasługi”, oburzenie społeczne mogłoby osiągnąć poziom krytyczny.

Maryla Rodowicz i „cienka” emerytura. ZUS zasady ma bezlitosne

Stąd też wiele wskazuje na to, że teraz już “Święty Boże nie pomoże” i Maryla Rodowicz, której emerytura wynosi zaledwie ok 1500 zł. miesięcznie, faktycznie będzie musiała – jak to określiła – pracować do końca życia. ZUS jest przecież instytucją, która precyzyjnie wylicza wysokość świadczenia na podstawie konkretnych danych. Przede wszystkim – wysokości uiszczanych przez lata składek.

– Kiedyś to nie był temat, nie myślało się o tym – tłumaczy dziś artystka. Faktem jest jednak, że wciąż – mimo pogarszającego się stanu zdrowia – jest aktywna zawodowo. Koncertuje zgodnie z kalendarzem i przyjmuje kolejne oferty. Dlaczego?

Odpowiedź zdaje się być oczywista. Występując na kolejnych Juwenaliach i dniach miast Rodowicz chce nadrobić braki z ostatnich dekad i odłożyć tak dużo oszczędności, jak to możliwe. Oczywiste stało się już bowiem, że jej koncertowanie nieubłaganie zbliża się ku końcowi. Spodziewamy się, że mówimy o roku, dwóch, maks trzech. Nie zaś kolejnych dekadach.