AferyNie chodziło o Smoleńsk. Czyli co Lepper miał przekazać Kaczyńskiemu

Nie chodziło o Smoleńsk. Czyli co Lepper miał przekazać Kaczyńskiemu

Andrzej Lepper. Jeden z najbardziej kontrowersyjnych polityków Polski w XXI wieku. W sierpniu obchodzić będziemy 11. rocznicę jego tajemniczej śmierci. Po latach pojawiają się kolejne spekulacje na temat tego, co miał przekazać Jarosławowi Kaczyńskiemu. Jak potwierdzono, na 2-3 tygodnie przed rzekomym samobójstwem, bardzo zabiegał o spotkanie z liderem PiS.

O tym, że Lepper bardzo chciał dotrzeć do prezesa Prawa i Sprawiedliwości, wprost mówił już kilka lat temu dziennikarz konserwatywnych mediów, m.in. „Gazety Polskiej” – Tomasz Sakiewicz. Krążyły pogłoski, że ówczesny lider Samoobrony dysponował dowodami na rzekomy zamach w Smoleńsku. To jednak najprawdopodobniej tylko plotki. Jak było naprawdę?

Andrzej Lepper chciał przekazać Kaczyńskiemu ważne informacje. Nie zdążył

Coraz częściej mówi się o tym, że Andrzej Lepper wszedł w posiadanie informacji i – co gorsza – potwierdzających je dokumentów, które miały bardzo niebezpieczny charakter. Zwłaszcza ze względu na zainteresowanie nimi służb specjalnych. Czego dotyczyły?

Otóż, jak w jednej z ostatnich publikacji zasugerował serwis mPress.pl, wcale nie chodziło o katastrofę smoleńską, która miała przecież miejsce niespełna 1,5 roku przed śmiercią Leppera. „Kwity” miały mieć znacznie większy ciężar gatunkowy.

Okazuje się bowiem, że Andrzej Lepper już na wiele miesięcy przed śmiercią wiedział, że grozi mu ogromne niebezpieczeństwo. Nawet bliska rodzina oraz znajomi polityka potwierdzali w licznych reportażach (m.in. autorstwa Anity Gargas), że szef Samoobrony w końcowych miesiącach życia sprawiał wrażenie zastraszonego. „Oni chcą mnie zabić” – miał zdradzić jednemu ze swoich zaufanych mecenasów.

Dokumenty, które zginęły razem z Lepperem

Jak zatem zaznaczamy, wcale nie katastrofa smoleńska była tłem śmierci (samobójczej, lub też nie) Andrzeja Leppera. Nie oznacza to jednak, że wszystkiego, co pojawi się w tekście, który właśnie czytasz, nie należy łączyć.

Albowiem to właśnie w 2010 roku – za czasów rządu Donalda Tuska – Polska podpisała bardzo niekorzystny kontrakt gazowy z Rosją. „W 2010 r. rząd PO-PSL zawarł kontrakt, który zwiększył uzależnienie Polski od dostaw rosyjskiego gazu. Kontrola NIK ujawniła szereg nieprawidłowości w negocjacjach, które ze strony rządu prowadził minister gospodarki Waldemar Pawlak. Z raportu wynika, że strona polska nie podjęła nawet próby uzyskania korzystniejszych warunków umowy, a jednym z rządowych zaleceń było uwzględnienie propozycji rosyjskich” – podaje m.in. Polskie Radio 24.

Andrzej Lepper miał znać kulisy zawarcia tej legendarnej już umowy. Ponadto – jak sugerował Witold Gadowski – w jakiś sposób skompromitowany wówczas polityk wszedł w posiadanie dokumentów lub nagrań, które miałyby pogrążać ówcześnie rządzących Polską. Nie zdążył jednak zrobić w tym kierunku niczego. Rzekomo odebrał sobie życie 5 sierpnia 2011 r.